W roku 1613 św. Wincenty á Paulo skierowany został, jako ksiądz diecezjalny, do znanej we Francji arystokratycznej rodziny de Gondi, aby zostać kapelanem jej dóbr, czyli miejscowości i wiosek, w których posiadaniu była, jak i kapelanem samej rodziny.

 

W styczniu 1617 r., wezwany został do umierającego mieszkańca jednej ze wsi w dobrach de Gondich. Ów człowiek znany był ze swojej pobożności i dobrego życia. Ks. Wincenty, za natchnieniem Ducha Świętego, zachęcił go do odbycia spowiedzi generalnej z całego życia. W czasie spowiedzi okazało się, że ten człowiek przez wiele lat taił przy spowiedziach ciężkie grzechy w obawie o swoja reputację i ze zwykłego, ludzkiego wstydu. Wiele spowiedzi odbył zatem nieważnie i potem świętokradczo przystępował do Komunii św. Po odprawieniu spowiedzi generalnej umierający wyznał – już publicznie - iż bez niej byłby z pewnością potępiony, ze względu na wielokrotne zatajanie grzechów ciężkich. Pani de Gondi, obecna wśród świadków tego wydarzenia, powiedziała: Jeżeli ten człowiek, uchodzący za dobrego chrześcijanina, był narażony na potępienie, to cóż powiedzieć o innych, którzy prowadzą grzeszne życie? Ks. Wincenty myślał podobnie. Wspólnie postanowili, iż w następnym tygodniu wygłosi w pobliskim miasteczku Folleville kazanie o spowiedzi generalnej. Uczynił to w święto Nawrócenia św. Pawła 25. stycznia 1617 roku.

 

W następstwie tego kazania było tak wielu chętnych do odprawienia spowiedzi generalnej, że Wincenty i jeszcze jeden ksiądz nie mogli podołać temu zadaniu. Poproszono o pomoc jezuitów z Amiens. Swoje wystąpienie Wincenty nazywał później pierwszym kazaniem misyjnym, a dzień 25. stycznia 1617 r. uznał za datę narodzenia Zgromadzenia Misji. Oficjalnie Zgromadzenia jeszcze wówczas oczywiście nie założono. Stało się to osiem lat później, ale ks. Wincenty odkrył swoje powołanie głoszenia Ewangelii ubogim. Stało się ono w przyszłości powołaniem wspólnoty Zgromadzenia Misji.

 

Wspomniany na początku umierający wieśniak dostąpił duchowego uzdrowienia za sprawą spowiedzi generalnej. Tego sakramentu, który uzdrawia duszę człowieka. Za uzdrowieniem sakramentalnym idzie niejednokrotnie uzdrowienie ludzkiej psychiki, pozbycie się lęków, niepokojów, nawet psychoz. Częste przystępowanie do spowiedzi owocuje wewnętrznym spokojem, zaufaniem Bogu, otwartością na Jego łaskę, a nawet natchnieniem Bożym w podejmowaniu decyzji, czy w udzielaniu dobrych, pożytecznych rad. Rozgrzeszenie udzielane zawsze mocą Ducha Świętego ożywia i wzmacnia działanie Jego siedmiorakich darów.

 

Spowiedź generalna zalecana jest także wówczas, a może nawet szczególnie wtedy, gdy osoba dorosła nigdy takiej spowiedzi nie odprawiła. Jest to takie ostateczne pozbycie się, wyrzucenie grzechów, które być może przez wiele lat obciążały sumienie, powodowały wyrzuty, mimo iż wcześniej zostały wyznane. Zdarza się również, że dopiero z biegiem lat przychodzi świadomość, że czyny, które popełniliśmy czy popełnialiśmy wcześniej - były grzeszne. Warto je wyznać właśnie w spowiedzi generalnej.

 

Warto raz na jakiś czas, z reguły raz na kilka lat, można i co roku, czy też przy wyjątkowo ważnym wydarzeniu życiowym, albo przy życiowej zmianie, przystępować do spowiedzi generalnej.

 

Znam sytuacje, w których spowiedź generalna, często z całego życia, uzdrowiła konkretną osobę. Uzdrowiła w znaczeniu duchowym. Poprzez przypadek człowieka, o którym wspomniane było na wstępie, Bóg wyraźnie pokazuje nam, że zdrowie duchowe przedkłada nad to fizyczne. Człowiek zdrowy na duchu potrafi się poddać woli Bożej i przyjąć, bywa nawet, ze z radością i wdzięcznością, cierpienie ciała. Jest to obranie innej perspektywy spojrzenia na siebie samego, spojrzenia z perspektywy Bożej.

 

Nie znamy dalszych losów wieśniaka, którego ks. Wincenty wyspowiadał. Możemy być jednak pewni, ze do Domu Ojca przeszedł w pokoju, pojednany z Bogiem i samym sobą.